Wiadomości

Prawie 800 osób uczestniczyło w finałowym koncercie „21. Jawiszowickich Niedziel Organowych”, który pod hasłem „Między klasyką a współczesnością – organy klasyczne a elektroniczne” odbył się 11 października w kościele pw. Matki Bożej Bolesnej w Jawiszowicach – Osiedle Brzeszcze.
Na organach zagrał dyrektor artystyczny koncertów – dr hab. Wacław Golonka. W pierwszej części, która odbyła na chórze i w czasie rzeczywistym była transmitowana na ekran w kościele, Henryka Pałus oraz Maria Jędrysik przy akompaniamencie organów wykonały utwory J. S. Ba-cha, G. Cacciniego i C. Francka. Drugą część – współczesne pieśni religij-ne – zaprezentowały już z prezbiterium, z zespołem H. and M. project w składzie: Mikołaj Bieniek – instrumenty klawiszowe, Adam Jędrysik – gitara akustyczna i Mateusz Szewczyk – gitara basowa.
„Czy muzyka jest do zbawienia koniecznie potrzebna? – pytał proboszcz parafii ks. Eugeniusz Burzyk. – Oczywiście, że nie, ale dzięki pięknej muzyce, takiej jak dzisiejsza, i na naszych poprzednich koncertach, wielu ludzi mogło odtworzyć się na świat nadprzyrodzony i może po raz pierwszy w życiu poczuć obecność Boga”.
Proboszcz podziękował dyrektorowi artystycznemu za przygotowanie programu koncertów; sponsorom: Starostwu Powiatowemu w Oświęcimiu, Bankowi Spółdzielczemu w Miedźnej, sponsorowi anonimowemu, a także Towarzystwu „Cyklista” z Przecieszyna za bezpłatne umieszczenie plakatów na swoich kilkudziesięciu tablicach ogłoszeniowych w całej Gminie. Słowa podziękowania skierował też do Grupy Specjalnej dorosłych i młodzieży, która czuwała nad przygotowaniem i przebiegiem wszystkich koncertów.
Na zakończenie artyści wspólnie z uczestnikami koncertu odśpiewali Apel Jasnogórski, a proboszcz udzielił błogosławieństwa.

Ks. Eugeniusz Burzyk

- Chyba nie ma modlitwy łatwiejszej, która zarazem jest tak trudna... - mówią o Różańcu członkowie róż Żywego Różańca, którzy spotkali się w Bielsku-Białej na swoim diecezjalnym dniu skupienia.

Z takim imieniem to była tylko kwestia czasu, kiedy Róża Żmij z parafii św. Stanisława w Czechowicach-Dziedzicach-Podraju trafi do jednej z grup odmawiających tu każdego dnia Różaniec.

- Nie umiem sobie przypomnieć daty, ale kiedy zmarła jedna z pań, dostałam propozycję, żeby wejść na jej miejsce do jednej z róż różańcowych - mówi pani Róża. - I tak to się zaczęło. Ktoś kiedyś zwrócił uwagę na tę zbieżność nazwy naszej wspólnoty z moim imieniem. To miłe czuć się w pełni na odpowiednim miejscu - uśmiecha się.

W Żywym Różańcu jest już także mąż pani Róży Edward. - W róży "od zawsze" była moja mama. I modlitwa różańcowa w domu była czymś naturalnym - mówi. - Kiedy w naszej parafii powstała pierwsza róża całkowicie męska, pomyślałem, że już czas najwyższy się zaangażować.

Takich osób jak państwo Żmijowie w naszej diecezji są tysiące. Tworzą róże Żywego Różańca - 20-osobowe grupy, które codziennie odmawiają wszystkie cztery części Różańca. Przy czym każdy zobowiązuje się do odmówienia... jednej dziesiątki.

Pogodni mocą Bożego pokoju

W sobotę 17 października delegacje róż z całej diecezji przyjechały do bielskiego kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa na swój dzień skupienia. Razem odmówiły Różaniec, wysłuchały konferencji ks. Jacka Pędziwiatra o wzajemnym przenikaniu się tajemnic różańcowych z Koronką do Bożego Miłosierdzia, a na zakończenie uczestniczyły w Mszy św. koncelebrowanej pod przewodnictwem bp. Piotra Gregera przez ks. Piotra Krzystka, diecezjalnego duszpasterza róż i księży opiekunów wspólnot parafialnych.

W homilii biskup przypomniał: - Różaniec przez wieki został rozpowszechniony na całym świecie, ukochany przez wszystkich czcicieli Maryi oraz rozsławiony wieloma łaskami i cudami. Ta piękna i zarazem prosta modlitwa nie potrzebowała reklamy. Szybko podbijała serca ludu, który w tej modlitwie coraz bardziej odkrywał ewangeliczną prawdę o Jezusie i Jego Matce. W roku bieżącym mija 130 lat od chwili, gdy papież Leon XIII zalecił wspólne rozważanie tajemnic Różańca w kościołach przez cały październik, a dwa lata wcześniej (1883 r.) włączył do Litanii Loretańskiej wezwanie: "Królowo Różańca Świętego".

Jak mówił bp Greger, modlitwa różańcowa stanowi ważny element modlitwy medytacyjnej, rodzi w człowieku poczucie spokoju. - Powtarzanie Różańca sprawia, że stajemy się bardziej cierpliwi, ulegli i pogodni mocą Bożego pokoju.

Zwracając się do członków róż, zaznaczył: - Wasza modlitwa to ogromne zaplecze duchowe wspólnot rodzinnych, parafialnych, ale także całej diecezji. Każdego dnia podejmujecie modlitwę różańcową, która kształtuje postawę Maryi obecnej na godach w Kanie Galilejskiej. To jest lekcja przyjmowania woli Bożej z pełnym przekonaniem, że odpowiedź Pana Boga - bez względu na jej treść - zawsze jest dla człowieka rozwiązaniem optymalnym. To jest szkoła bezgranicznego, ale pełnego wewnętrznej determinacji zawierzenia Bogu.

Nie wymaga ani światła, ani okularów

- Jak zachęcić innych do odmawiana Różańca? Najskuteczniejsze jest własne świadectwo. Dzięki Różańcowi można wyprosić naprawdę wiele - mówią członkinie róż z parafii Matki Bożej Różańcowej w Trzebini. - Pan Jezus podnosi z najtrudniejszych życiowych sytuacji. Daje pokój i nadzieję w sytuacjach, które wcześniej wydawały się nie do pokonania. Bardzo wierzymy, że to modlitwa, którą możemy wyprosić pokój w naszych rodzinach, w naszej ojczyźnie i na świecie.

- Dla mnie i wielu z nas przykładem jest św. Jan Paweł II. On się z różańcem nie rozstawał. Kiedy my będziemy go mieli stale przy sobie i będziemy apostołować, nasza postawa podpowie innym, że to dobra droga - dodaje ks. Krzystek. - Ludzie czasem szukają sposobów, co zrobić, żeby się nie nudzić, co zrobić, żeby droga szybciej biegła, żeby oczekiwanie w kolejce nie zamieniło się w nerwówkę. A ta modlitwa jest prostym sposobem na każdy taki moment. Nie wymaga ani światła, ani okularów, ani szczególnych ofiar. A jest wspaniałym zjednoczeniem się z Matką Bożą, Bogiem Ojcem i Jezusem...

Modlitwa pokoleń

- Trafiłam do róży jakieś 18 lat temu. Siostra dziadka była członkinią róży i cała rodzina modliła się w różach. Po ślubie zamieszkaliśmy u niego. Kiedy siostra dziadka zmarła, przekazała mi swoje miejsce w róży - mówi Urszula Wawrzeczko z parafii św. Józefa Robotnika w Janowicach. - Od kilku lat odmawiam też codziennie drugą dziesiątkę - jestem także członkinią róży rodziców modlących się za swoje dzieci.

W Żywym Różańcu jest także ks. Krzystek. Jak sam mówi, w róży jest „od niepamiętnych czasów”. - Organizacyjne, jako proboszcz, jestem we wszystkich różach w parafii, ale jestem też członkiem jednej, w ramach której zobowiązałem się odmawiać moją dziesiątkę - mówi ks. Krzystek. - Ale zdarza mi się odmówić i dwie części Różańca. To taki przywilej, kiedy mieszka się blisko kościoła, ma do niego klucze i łatwiej znaleźć czas na modlitwę - uśmiecha się duszpasterz.

W Trzebini codziennie modli się sześć róż, w tym jedna męska. - Wciągnął mnie przykład mamy. Od trzech lat jestem w róży - mówi Grażyna Kozieł z tej parafii. - Obie jesteśmy kolejnym pokoleniem naszej rodziny, które włączyło się w taką modlitwę.

O każdej porze

- Ja jestem w róży od 17 lat - dodaje trzebinianka Weronika Wrzeszcz. - Odziedziczyłam miejsce po cioci kuzynki męża. A przed 5 laty członkinie róży zaproponowały mi, żebym została ich zelatorką. W domu odmawiam Różaniec z wnukami i chorym synem. Ta modlitwa nas naprawdę jednoczy. W październiku bierzemy udział w nabożeństwach różańcowych w kościele, a w ciągu roku - w drodze do niego. Mieszkam 25 minut od kościoła, więc lubię ten czas wykorzystać na Różaniec.

- Modlimy się indywidualnie, ale czasem zdarza się nam, że odmawiamy nasze dziesiątki razem - mówią państwo Żmijowie.

- Mam swoją porę - modlę się najczęściej o 12.30, ale mam różaniec właściwie cały czas przy sobie i dołączam się też do modlitwy prowadzonej w rozgłośniach radiowych - dodaje G. Kozieł.

- Jedna dziesiątka to minimum - mówi W. Wrzeszcz. - Dla wielu zabieganych to naprawdę trudne i odpowiedzialne zadanie, więc cieszymy się z każdej osoby, która chce się go podjąć. Ale są wśród nas też takie osoby, które odmawiają codziennie cały Różaniec, nawet wszystkie cztery części.

aniolbeskidow.pl / bielsko.gosc.pl

W Niedzielę Misyjną, która była także dniem odpustu ku czci Matki Bożej Fatimskiej na Stecówce, Maria Froncz, inicjatorka diecezjalnej akcji "Makulatura na misje" przekazała potwierdzenie wpłaty 10 tys. zł ks. Grzegorzowi Kotarbie.

- Niejedną dziesiątkę odmówiłem mówiąc Matce Bożej, że brakuje nam pieniędzy na spłacenie najpilniejszych należności związanych z odbudową naszego kościoła. Aż tu za dwa czy trzy dni telefon. Dzwoni pani Maria Froncz z Bielska - opowiada ks. Grzegorz Kotarba, proboszcz parafii Matki Bożej Fatimskiej na Stecówce. - Dowiedziałem się, że na konto odbudowy trafi suma pieniędzy, która nas w tym momencie naprawdę uratuje!

W nocy z 2 na 3 grudnia 2013 roku, spłonął drewniany kościółek na Stecówce. Tutejsza wspólnota liczy niespełna 500 mieszkańców. Ale nie zostali sami. Od tamtego czasu mieszkańcy całej Polski - także czytelnicy "Gościa" - przekazywali wpłaty na odbudowę. Dziś piękny, drewniany kościółek - w stanie surowym - już stoi, ale potrzeba w dalszym ciągu ogromnego wsparcia na doprowadzenie prac do finału.

Od czasu pożaru, parafianie uczestniczą w Eucharystii na plebanii - w niewielkim pomieszczeniu i korytarzu. W Niedzielę Misyjną 18 października właśnie tutaj świętowali odpust ku czci swojej patronki, Matki Bożej Fatimskiej. Sumie odpustowej przewodniczył ks. Grzegorz Tomaszek - wikary w Koniakowie. Po Mszy św. uczestnicy liturgii przeszli w procesji eucharystycznej wokół odbudowywanego kościółka.

Po uroczystości Maria Froncz, inicjatorka diecezjalnej akcji "Makulatura na misje", przekazała ks. proboszczowi Grzegorzowi Kotarbie potwierdzenie wpłaty 10 tys. zł, która zasili konto odbudowy.

- Nie planowaliśmy tego, że akurat w Niedzielę Misyjną i w dniu odpustu na Stecówce będziemy mogli połączyć zaangażowanie na rzecz misji z pomocą dla jednej z najbardziej potrzebujących parafii naszej diecezji - mówi Maria Froncz. - W 2013 roku rozpoczęliśmy akcję zbiórki makulatury, z której dochód przekażemy na budowę studni w Sudanie Południowym. Niedawno okazało się, że koszt budowy studni będzie niższy niż uzbierana przez nas suma. Przypomniałam sobie wtedy odwiedziny strażaków ze Stecówki w mojej parafii NMP Królowej Świata w Cygańskim Lesie w Bielsku-Białej w czasie spotkania opłatkowego. Pamiętam jak bardzo wzruszyli nas swoim zaangażowaniem w odbudowę kościoła. Zdecydowaliśmy więc, że pieniądze, które są nadwyżką w kwocie zebranej na budowę studni w Sudanie Południowym, przekażemy Stecówce.

Podczas uroczystości, wśród gości górali był także poseł PIS Stanisław Pięta, który od początku patronował misyjnej akcji, a pracownicy jego biura włączyli się także jako wolontariusze, którzy odbierali gromadzoną makulaturę w różnych częściach diecezji.

- Mamy kościół w stanie surowym. Aktualnie powstaje stół ołtarzowy i ambonka, W dalszej kolejności - zostaną wykonane ołtarz główny oraz meble do zakrystii - kontynuuje ksiądz proboszcz. - Na wiosnę chcemy wybrukować teren wokół kościoła, postawić ogrodzenie. A potem dalsze wydatki: organy, dzwon… Poważnym wydatkiem będzie przygotowanie ochrony przeciwpożarowej.

Jak mówi ks. Kotarba, mimo upływu czasu od dramatycznego pożaru, Stecówka wciąż czuje opiekę Opatrzności podczas odbudowy. - W zeszłym tygodniu zadzwonił pan, który mówił mi, że stąd pochodzi. Dziś mieszka już daleko, ale też chce ofiarować pewną sumę na odbudowę. Takie sytuacje umacniają naszą wiarę i nadzieję, że może już niedługo wejdziemy do naszego kościoła.

aniolbeskidow.pl / bielsko.gosc.pl

Zakończył się 18. Międzynarodowy Festiwal Twórczości Religijnej, na który w tym roku złożyły się konkursy: muzyczny, literacki, fotograficzny. a także przegląd filmowy i wystawy sztuki.

Artyści-amatorzy z Polski, Białorusi, Rumunii, Słowacji i Ukrainy wzięli udział w 18. Międzynarodowym Festiwalu Twórczości Religijnej "Psallite Deo" w Kętach. Przedsięwzięciu patronowali biskupi pięciu Kościołów chrześcijańskich w Polsce.

W tym roku, kiedy festiwal osiągnął swoją pełnoletniość, przedsięwzięcie kontynuuje swoją formułę ekumeniczną i międzynarodową, zapoczątkowaną pięć lat temu. Składają się na niego Międzydekanalny Przegląd Muzyczny i Międzynarodowy Konkurs Muzyczny, a także wystawy dzieł sztuki i fotografii oraz Przegląd Filmowy „Oikumene”. Na scenie wystąpiło kilkaset osób!

Festiwal w Kętach osiemnaście lat temu zainicjowali pracownicy miejscowego Domu Kultury. Po raz pierwszy odbył się on w listopadzie 1998 r. Ale jego historia tak naprawdę zaczęła się podczas „Wieczorów z piosenką religijną”, na które przyjeżdżały zespoły młodzieżowe śpiewające w sąsiednich parafiach. W czasie pierwszego festiwalu konkurowało ze sobą siedem zespołów. Od początku patronuje mu burmistrz Kęt, od niedawna także starostwo oświęcimskie.

W tym roku po raz pierwszy festiwal został zorganizowany w ramach projektu "Vox Poloniae" dofinansowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Wydarzeniu patronowali bp bielsko-żywiecki Roman Pindel, reprezentowany przez ks. Sławomira Zawadę, bp Paweł Anweiler zwierzchnik diecezji cieszyńskiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego oraz abp Szymon Romańczuk z diecezji łódzko-poznańskiej Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego (w jego imieniu przybył ks. Mikołaj Dziewiatowski), bp Marek Izdebski z Kościoła ewangelicko-reformowanego i bp Andrzej Malicki z Kościoła ewangelicko-metodystycznego, którzy także przysłali do Kęt swojego reprezentanta - ks. Krzysztofa Kłuskę.

Wszystkim patronom i sympatykom festiwalu wręczono pamiątkowe ryby - symbol wydarzenia.

Tegoroczne "Psallite Deo" otworzyła działająca w Domu Kultury w Kętach grupa teatralna "Antrakt", która zaprezentowała etiudą teatralną pt. "Oto człowiek". Aktorzy posługiwali się głównie ruchem scenicznym, tańcem, muzyką i światłem. Etiudę wyreżyserowała instruktor grupy - Barbara Siwiec. Inspiracją do jej powstania był wiersz Jana Pawła II "Człowieka ciężar właściwy".

Podczas inauguracji wystąpiły także zespoły polonijnych: chór Majowy Kwiat z Mińska na Białorusi, zespołu folklorystyczny Wierbica z Mińska na Białorusi, chór „Kiyovskye Blahochestya” ze Lwowa na Ukrainie i Chór św. Barbary z miejscowości Kaczyka w Rumunii.

Inaugurację zakończył recital kęczanki Katarzyny Wietrzny - laureatki wielu konkursów muzycznych, występującej na polskich i zagranicznych scenach.

Konkurs międzydekanalny

W konkursie międzydekanalnym zaprezentowały się trzy zespoły dziecięco-młodzieżowe, pięcioro solistów, siedem ludowych zespołów śpiewaczych oraz chóry: z Kęt, Oświęcimia, Bulowic, Bielska-Białej, Cieszyna, Nowej Wsi, Brzeszcz, Grojca, Głębowic i Hecznarowic.

Spośród wykonawców do przeglądu międzynarodowego wybrano: Adama Płonkę z Kęt, zespół Kontrasty działający przy MDK w Komorowicach, chór Wrzos z Głębowic oraz Zespół Pieśni i Tańca Iskierki i Iskierkowa Familia.

Konkurs międzynarodowy

W przeglądzie międzydekanalnym wystąpiło siedem ludowych zespołów śpiewaczych, czterech solistów oraz dwa młodzieżowo-dziecięce zespoły instrumentalno-wokalne. Natomiast w konkursie międzynarodowym osiemnastu wykonawców z Polski, Słowacji, Ukrainy i Białorusi. Poza tym w konkursie wzięło udział sześć chórów z Polski, Białorusi, Ukrainy i Rumunii.

aniolbeskidow.pl / bielsko.gosc.pl

Duch Karmelu uczy zapomnienia o miłości własnej i budowania relacji z bliźnimi w oparciu o pokorę. Tę zasadę przypomniał bp Roman Pindel podczas Mszy św. w kościele Sióstr Karmelitanek w Oświęcimiu.

Podczas Eucharystii jej uczestnicy dziękowali Bogu za dar życia i świętości św. Teresy z Avila, której pięćsetlecie urodzin, przypadające 28 marca, stało się okazją do obchodów Roku Jubileuszowego.

W tym duchu, w oświęcimskim Karmelu przeżywano niemal wszystkie tegoroczne przedsięwzięcia duszpasterskie. Szczególny wymiar miały również lipcowe uroczystości szkaplerzne z okazji wspomnienia NMP z Góry Karmel. Wzięła w nich udział wyjątkowo liczna rzesza pielgrzymów z Oświęcimia i sąsiednich miejscowości, także z parafii archidiecezji krakowskiej i katowickiej. W liturgii uczestniczyła schola salezjańskich prenowicjuszy. Kilkudziesięciu wiernych przyjęło znak szkaplerza św.

Bp Roman Pindel przewodniczył też modlitwie podczas XVII Ogólnopolskiego Spotkania Rodziny Szkaplerznej, które odbyło się w Czernej, w archidiecezji krakowskiej, 18 lipca, również jako dziękczynienie za dar życia i świętości św. Teresy w 500. rocznicę jej urodzin.

− Twoją jestem na zawsze, od Ciebie życie wzięłam. Powiedz mi więc, o Boże, co chcesz, abym czyniła? − te słowa św. Teresy, stanowiące motto roku jubileuszowego, przywołano także podczas ostatniego spotkania modlitewnego w oświęcimskim Karmelu. Eucharystię poprzedził program artystyczny, prezentujący duchowość terezjańską. A po Mszy św. jej uczestnicy uczcili relikwie świętej z Avila.

Początki oświęcimskiego Karmelu sięgają sierpnia 1984 roku. Pierwsze karmelitanki zamieszkały przy kościele św. Maksymiliana. Następnie przeprowadziły się do klasztoru, utworzonego w zaadaptowanym specjalnie na jego potrzeby tak zwanym Starym Teatrze, tuż obok drutów byłego KL Auschwitz.

Ponieważ obecność i modlitwa sióstr w tym miejscu spotkała się z gwałtownym sprzeciwem środowisk żydowskich, nowy klasztor zbudowano niespełna kilometr dalej. Siostry przeniosły się do niego w latach 90. Do klasztoru, znajdującego się w sąsiedztwie oświęcimskiego Centrum Dialogu i Modlitwy, przylega kościół otwarty dla wiernych.

Podczas każdej Mszy św. gromadzą się w nim pielgrzymi, przyjeżdżający z okolicznych parafii. Siostry uczestniczą w nabożeństwach, pozostając za klauzurą, w tak zwanym chórze: pomieszczeniu znajdującym się za ołtarzem i tabernakulum, od reszty kościoła oddzielonym ozdobną kratą. W pobliżu tabernakulum znajduje się niewielka furtka, otwierana na czas Komunii św. Sprawujący Eucharystię kapłan najpierw udziela jej podchodzącym tutaj siostrom, a dopiero w dalszej kolejności zgromadzonym w kościele wiernym.

Wspólnota oświęcimskiego Karmelu liczy dziesięć sióstr. Ich obecność w sąsiedztwie byłego obozu św. Jan Paweł II określił jako znak miłości w sercu Kościoła.

− W jaki sposób przyszłość będzie wzrastała w tej najboleśniejszej przeszłości, to w znacznej mierze zależy od tego, czy u progu Oświęcimia będzie czuwała ta miłość, która jest potężniejsza niż śmierć − napisał papież w 1993 roku do karmelitanek, które zmuszone do opuszczenia Starego Teatru miały się przenieść do nowego klasztoru

aniolbeskidow.pl / bielsko.gosc.pl

Częstograj

Polecamy muzykę

Polecane audycje

Katechezy w Bazylice