Wiadomości

18 marca z siedmiu miejscowości Podbeskidzia wyruszy aż 18 Ekstremalnych Dróg Krzyżowych.

Spektakl słowno-muzyczny, ukazujący symbolicznie, w niezwykle sugestywny sposób cierpienie Chrystusa, zaprezentowano w kościele św. Brata Alberta po niedzielnej Mszy św. dla najmłodszych.

Wśród widzów, obok parafian, byli także wierni z odległych zakątków miasta. W ławkach można było zobaczyć całe rodziny: dziadków, rodziców, młodzież i dzieci. Wielu z nich włączało się we wspólny śpiew pieśni, opiewających Mękę Pańską.

Przedstawienie przygotowała i wyreżyserowała Lidia Sablik, która na co dzień między innymi kieruje pracą osiedlowych centrów kultury "Pegaz" i "Aleksander" w Bielsku-Białej, a dawne doświadczenie ruchu "Światło Życie" pozwalają jej z powodzeniem zająć się także animacją grup oazowych dzieci i młodzieży. Lidia Sablik pasję do śpiewu przekazała najpierw własnej córce Anecie, która jakiś czas temu wyjechała do Niemiec, a w 2014 z sukcesem wystartowała w tutejszej edycji "Idola". Swoim głosem i osobowością sceniczną podbiła serca jurorów i widzów, którzy przyznali jej główną nagrodę. Pani Lidia, dumna ze swojej córki wierzy, że uda się jej zrobić światową karierę. Tymczasem wciąż poszukuje nowych, młodych talentów i szlifuje je na chwałę Pana.
W dniu, w którym monumentalny krzyż w prezbiterium bielskiego kościoła św. Brata Alberta zakryto zasłoną, spektakl słowa, obrazu i dźwięku autorstwa Lidii Sablik odsłonił przed zgromadzonymi tajemnicę Męki Pańskiej. Młodzi aktorzy z parafialnych grup oazy młodzieżowej i oazy Dzieci Bożych, ubrani w proste, niezwykle starannie wykonane stroje, ułatwiające identyfikację odtwarzanych postaci, wcielili się w role bohaterów Pasji.

Rolę narratora pełniła Maria Magdalena, której oczami oglądano Ostatnią Wieczerzę, modlitwę Jezusa w Ogrójcu, pojmanie i sąd, wreszcie ukrzyżowanie i Zmartwychwstanie. Niczym grecki chór stojąca obok aktorów schola trafnie dobranymi utworami tworzyła podsumowanie i zarazem komentarz poszczególnych etapów Pasji. W spektaklu wykorzystano profesjonalny sprzęt nagłaśniający. Za chórem zaś stanął ekran. Przedstawiane na nim, dynamicznie zmieniające się obrazy, były plastycznym tłem rozgrywających się na stopniach prezbiterium scen ewangelijnych.Na zakończenie miejscowy proboszcz ks. Jan Kieres zwrócił się do twórców spektaklu ze słowami uznania za zaangażowanie i sumienność oraz poświęcony przedstawieniu czas. Łatwo dało się zauważyć, że spektakl poprzedziły wielokrotne próby, które zaowocowały znakomitym efektem scenicznym. O jego wadze świadczy fakt, iż widzowie nagrodzili twórców przedstawienia i młodych aktorów gromkimi brawami, a przy wyjściu z kościoła można było usłyszeć wiele ciepłych, pełnych uznania komentarzy.

Tego rodzaju artystyczne przedsięwzięcie w bielskiej parafii św. Brata Alberta zorganizowano nie po raz pierwszy. Zimą odbył się tutaj koncert muzyki kolędowej, angażujący wielu wykonawców, przyjęty z nie mniejszym entuzjazmem widzów. Męka Pańska oczami św. Marii Magdaleny wpisała się także w przeżywane przez parafię rekolekcje wielkopostne, przygotowujące wiernych do głębszego przeżycia nie tylko nadchodzących Świąt Paschalnych, ale także mającej się odbyć w czerwcu peregrynacji Znaków Miłosierdzia.

bielsko.gosc.pl

Setki pątników przemierzyło Beskidzkie szlaki EDK. Do wyboru mieli trasy rozpoczynające się w Andrychowie, Bielsku-Białej, Kozach, Oświęcimiu, Witkowicach i na Śląsku Cieszyńskim.

Nabożeństwo w każdym z tych miejsc rozpoczęła wspólna Msza św. Później każdy z uczestników sam ruszał na liczący co najmniej 40 kilometrów szlak. Część z nich wiodła szlakami górskimi i wiązała się z koniecznością pokonania wzniesień o łącznej wysokości ponad 2000 metrów. Dla bezpieczeństwa i otuchy bywało, że pątnicy łączyli się w małe, kilkuosobowe grupy. Lecz szli po drodze w milczeniu.

We wskazanych miejscach zatrzymywali się, by rozważyć kolejne stacje. Refleksję nad nimi przygotowali współpracownicy ks. Jacka „Wiosny” Stryczka z Krakowa, inicjatora między innymi akcji „Szlachetna Paczka”. Każdy z uczestników Ekstremalnej Drogi Krzyżowej otrzymał książeczkę z ich tekstem. Ale spora grupa pątników pobrała wcześniej aplikacje dźwiękowe na smartfony, dzięki czemu mogli posłuchać rozważań przy poszczególnych stacjach.

Tegoroczne nabożeństwa EDK wyruszyły sprawdzonymi już wcześniej szlakami, wiodącymi do Kalwarii albo też po trudnych szlakach Beskidu Śląskiego. Po raz pierwszy przeszła EDK z Kóz na Żar, Czupel i Magurkę oraz Trasa Trzech Krzyży. Ta ostatnia rozpoczęła się w kościele św. Jana Chrzciciela w Bielsku-Białej Komorowicach. Jej uczestnicy „zdobyli” trzy ustawione wokół krzyże Trzeciego Tysiąclecia: w Starej Wsi, na Hrobaczj Łące i na Trzech Lipkach w Starym Bielsku. Wśród jej uczestników byli także biegacze, członkowie grup i klubów sportowych w Bielsku-Białej. Niektórzy dystans między poszczególnymi stacjami przebyli... biegnąc. Wśród nich był między innymi działacz stowarzyszenia Ultra Beskid Sport - Grzegorz. Na stronie internetowej stowarzyszenia podzielił się swoim świadectwem przebytej drogi. Można w nim przeczytać między innymi:
− Ten czas to szczególny okres w moim życiu. Takie 7 godzin obcowania z samym sobą daje wiele do myślenia − napisał Grzegorz. − Wiele kilometrów spędzamy w ciszy, w dużej ciszy, aby bardziej przemyśleć usłyszane słowa. Każdy z nas ma swoją intencję, dla której tu jest. Widzimy na twarzach współtowarzyszy wzruszenie, widzimy walkę z bólem, widzimy walkę z samym sobą. Obserwujemy świat, ciekawy świat. Normalne rzeczy robią na nas wrażenie. Biegnąc w ubłoconych butach, z czołówkami na głowach, z krzyżami na plecach w centrum miasta, widzimy młodych ludzi, którzy inaczej spędzają przedświąteczny czas, na przykład młoda kobieta idzie boso o 1.30 w nocy po ulicy 11 Listopada. Jedni z nich pokazują nam kciuka do góry. Ciekawe ilu z nich zastanowiło się choć przez chwilę o nadchodzących świętach... widząc na naszych plecach krzyże. (...) Trening zaliczam do szczególnie udanych...

W wielu rejonach zaplanowano poświąteczne spotkania uczestników EDK, połączone z dzieleniem się świadectwami przebytej drogi. Spotkanie uczestników EDK Trzech Krzyży rozpocznie Msza św. w kościele św. Jana Chrzciciela w Bielsku-Białej Komorowicach w piątek 1 kwietnia o godz. 18:00. Informacje o pozostałych spotkania będzie można znaleźć na stronach internetowych poszczególnych rejonów Ekstremalnej Drogi Krzyżowej.

bielsko.gosc.pl

Sześciu kapelanów będzie opiekować się stażakami na Podbeskidziu. Nominacje wręczył im bp Roman Pindel. Za pasterską troskę o środowisko strażaków otrzymał srebrny krzyż zasługi orderu św. Floriana.

Swojego duszpasterza będą mieli strażacy w każdym powiecie, który przynajmniej w części obejmuje diecezja bielsko-żywiecka. Do tej pory jedynie strażacy w powiecie żywieckim mieli opiekuna duchowego. Funkcję tę pełnił - i będzie czynił to nadal - ks. Zygmunt Bernat. Kolejne nominacje otrzymali księża: Andrzej Wieliczka (powiat cieszyński), Tomasz Wojtyła (powiat bielski grodzki), Aleksander Smarduch (powiat bielski), Jerzy Ryłko (powiat oświęcimski) oraz Mirosław Włoch (powiat wadowicki).

Uroczyste wręczenie nominacji na kapelanów odbyło się w siedzibie Kurii Diecezjalnej. Uczestniczył w niej także kapelan straży pożarnej województwa małopolskiego o. Władysław Kulig, franciszkanin na co dzień mieszkający w klasztorze w Harmężach. O. Kulig udekorował ponadto srebrnym krzyżem zasługi orderu św. Floriana bp. Romana Pindla oraz wikariusza generalnego ks. Marka Studenskiego.

− To dowód wdzięczności za powołanie do życia diecezjalnej struktury kapelanów pożarnictwa − wyjaśnił o. Kulig, dodając, że odznaczenie przyznawane jest na mocy decyzji specjalnej kapituły, która w ten sposób pragnie uhonorować wszystkich, zaangażowanych w rozwój troski o straż pożarną, w każdym możliwym wymiarze.

Tym samym duszpasterstwo straży pożarnych Podbeskidzia zostało włączone w struktury, funkcjonujące w województwie małopolskim, do którego należy pewna część diecezji bielsko-żywieckiej. Wynika to z faktu, iż diecezja jest częścią metropolii krakowskiej, której stolica - Kraków - jest jednocześnie miastem wojewódzkim.

− W struktury małopolskiego duszpasterstwa strażaków włączyło się już sześć diecezji, zarówno należących do metropolii krakowskiej, jak i przynajmniej częściowo znajdujących się na terenie województwa małopolskiego − wyjaśnia o. Władysław Kulig. − Duszpasterstwo to tworzy 56 kapelanów, w tym jeden duchowny obrządku wschodniego i jeden pastor ewangelicki. Służą oni pomocą zarówno funkcjonariuszom i pracownikom jednostek Państwowej Straży Pożarnej jak i druhom Ochotniczych Straży Pożarnych.

Wielkie nadzieje związane z duszpasterstwem pożarnictwa wiąże bp Roman Pindel.
− Ochotnicze Straże Pożarne mają w miejscowościach naszej diecezji liczącą blisko 130 lat tradycję − odkreśla ordynariusz bielsko-żywiecki. − Ich członkowie czynnie angażują się w życie parafii. W wielu z nich pasterską opiekę nad nimi sprawują sami księża proboszczowie. Nominacja kapelanów powiatowych wychodzi naprzeciw oczekiwaniom tej grupy wiernych. Niewykluczone, że ustanowieni zostaną także kapelani gminni. Już są pierwsze prośby w tej sprawie. W ten sposób tworzyć się będzie dobrze zorganizowana struktura duszpasterska, służąca duchowemu pożytkowi wiernych.

Ochotnicze Straże Pożarne oraz Koła Gospodyń, to niewątpliwie najliczniejsze na terenie Podbeskidzia organizacje społeczne. Działają niemal w każdej miejscowości i parafii. Czynnie włączają się w przygotowanie uroczystości kościelnych i patriotycznych. Od początku peregrynacji Znaków Miłosierdzia tradycją stało się, że wozy strażackie z włączonymi sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi eskortują samochód-kaplicę, który przewozi obraz Jezusa Miłosiernego i relikwie świętych Faustyny i Jana Pawła II. Strażacy wnoszą także ważący ponad 120 kilogramów wizerunek, często pokonując strome wzniesienia i dziesiątki schodów, prowadzące do kościoła. Strażacy z Podbeskidzia walczą z ogniem i skutkami klęsk żywiołowych, ale włączają się także w organizację imprez sportowych, dobroczynnych i kulturalnych. W wielu miejscowościach mają na swoim koncie organizację akcji pomocy poszkodowanym, jak chociażby mieszkańcom okolic Sandomierza, którzy ponieśli straty w czasie powodzi, kilka lat temu.

bielsko.gosc.pl

Mieszkańcy przylegających do Jeziora Żywieckiego Miejscowości łączyli dopingowanie biegaczy z konkursem, w szranki którego sami stanęli.
Palmowe wyścigi
Kenijczyk David Kiprono Metto w czasie 1:06:26 obiegł dookoła Jezioro Żywieckie i tym samym wygrał 17. Półmaraton Żywiecki. To najlepszy wynik w historii biegu. Rekordowa była też liczba 2260 uczestników sportowych zmagań.

Półmaraton odbył się w tym roku w Niedzielę Palmową. Na główne Msze do okolicznych kościołów wierni przynieśli więc tradycyjnie zdobione bibułkowymi kwiatami palmy. Nie wszystkie udało się bez problemu umieścić we wnętrzu świątyni. Problem z liczącą ponad sześć metrów wysokości palmą mieli wierni w parafii Miłosierdzia Bożego w Żywcu-Moszczanicy. Z pomocą kilku par mocnych męskich ramion udało się ją wreszcie wnieść do świątyni i bezpiecznie oprzeć o balustradę chóru. Wokół ścian rozstawiono kilkanaście mniejszych palm świątecznych, wciąż jednak roślejszych, niż przeciętny mieszkaniec parafii. Pozostałe palmy udało się już ułożyć w ławkach lub po prostu trzymać w ręku.

Po Mszy św., którą rozpoczęła uroczysta procesja, upamiętniająca triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy, odbył się konkurs palm. Dzieło rąk swoich parafian oceniali księża Edward Loranc i Stanisław Cader. Wyróżnienia, drobne nagrody i słowa uznania dotarły do wszystkich, którzy w ostatnich dniach każdą wolną chwilę poświęcili wykonaniu palmy. A na Żywiecczyźnie wiąże się to ze swoistym rytuałem. Sztukę sporządzania palm przekazuje się z pokolenia na pokolenie. W wielu ośrodkach kultury organizowane są specjalne kursy wykonywania palm i ozdób świątecznych. Starannie dobrane elementy roślinne łączy się tutaj z misternie wykonanymi ozdobami z kolorowego papieru. Niektóre bibułkowe kwiaty wyglądają tak prawdziwie, że nie sposób odróżnić ich od naturalnych.

Konkurs palm wpisuje się także w bogatą i mocno rozbudowaną tradycję kultu pasyjnego na terenie Żywiecczyzny. Dość wspomnieć choćby fakt, iż obrzęd poświęcenia palm przed moszczanickim kościołem odbywa się u stóp kapliczki upadku Pana Jezusa. Tego rodzaju wyobrażeń Jezusa Cierpiącego na tym terenie można znaleźć dziesiątki. Na czas Wielkiego Tygodnia wierni porządkują je, odnawiają i ozdabiają lampkami i kwiatami.

Żywiec-Moszczanica, to parafia, która za dwa tygodnia będzie przeżywać odpust ku czci Bożego Miłosierdzia. Wciąż brzmią tutaj echa grudniowego nawiedzenia obrazu i relikwii świętych Faustyny i Jana Pawła II. Zbieżność konkursów biegowego i palmowego stała się jeszcze jedną katechezą Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia o biegu ludzkiego życia, którego metą jest spotkanie z Chrystusem i odebranie z Jego przebitych na krzyżu rąk wieńca chwały.

bielsko.gosc.pl

Częstograj

Polecamy muzykę

Polecane audycje

Katechezy w Bazylice