Wiadomości

Diecezjalna pielgrzymka pracowników oświaty do hałcnowskiej bazyliki odbędzie się w sobotę 10 września.
 
 
Rozpoczęciu nowego roku szkolnego towarzyszyć będzie diecezjalna pielgrzymka nauczycieli i wychowawców do bazyliki MB Bolesnej w Bielsku-Białej Hałcnowie.
 
O 9.30 - sprawowana będzie Msza Święta pod przewodnictwem bp. Piotra Gregera, a o 10.30 konferencję wygłosi ks. Piotr Bączek. Konferencja zatytułowana jest: Rozbite lustro czyli miłosierdzie szkoły.
 
Po konferencji zaplanowane zostało spotkanie w domu pielgrzyma i poczęstunek.
 
- U stóp Piety Hałcnowskiej pragniemy wypraszać Boże błogosławieństwo dla nauczycieli i uczniów na cały rozpoczynający się nowy rok szkolny 2016/2017 - mówi ks. Sebastian Rucki, diecezjalny duszpasterz nauczycieli i wychowawców, który serdecznie zaprasza do udziału w pielgrzymce.
 
bielsko.gosc.pl
Jak uczyć się od św. Melchiora posłuszeństwa Bożej woli, rozważali w Cieszynie jego czciciele z Polski i Czech. Wzięli oni udział w dorocznej modlitwie we wspomnienie świętego, przechodząc w procesji z jego relikwiami z Cieszyna do Czeskiego Cieszyna.
 
 
Już od ponad 20 lat wspomnienie rodaka, św. Melchiora Grodzieckiego, symbolicznie łączy Cieszyn i Czeski Cieszyn i dwie sąsiadujące ze sobą diecezje. Po raz pierwszy procesja między kościołem św. Marii Magdaleny i kościołem NSPJ wyruszyła w podziękowaniu za jego beatyfikację przed ponad wiekiem. Do tej tradycji nawiązano po kanonizacji w 1995 r.
 
Ta procesja z jego relikwiami wędruje przez granicę między Polską i Czechami na rzece Olzie raz w jedną, raz w drugą stronę, a wierni wraz ze swymi biskupami powierzają się jego orędownictwu. Tradycyjnie na czele procesji szły delegacje ze sztandarami, a także w strojach regionalnych.
 
- Przyprowadził nas tu św. Melchior Grodziecki - przypominał bp František Lobkovicz, witając bp. Romana Pindla, bp. Piotra Gregera i wszystkich pielgrzymów z Polski najpierw na moście Przyjaźni, a potem w czeskocieszyńskim kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa.
 
W homilii bp Pindel przypomniał życiową drogę świętego z Cieszyna, wskazując przy tym na regułę jego wyborów, konsekwentnie podporządkowanych pragnieniu pełnienia Bożej woli.
 
- Uwięzienie Melchiora Grodzieckiego wraz z dwoma innymi duchownymi to dla niego okazja, by dać świadectwo wiary oraz swojej miłości do Tego, który oddał życie na krzyżu za nas wszystkich. Tylko to tłumaczy, że Melchior jest gotów stracić życie, a nie wyprzeć się wiary i przynależności do Kościoła. Ta wiara w miłość Jezusa daje Melchiorowi siły do znoszenia okrutnych tortur i do wytrwania aż do śmierci - mówił bp Pindel, podkreślając, że wszystko w życiu świętego prowadziło do tego ostatecznego wyboru i zachęcając wiernych do takiego samego poszukiwania odpowiedzi na pytanie o Boże zamiary wobec własnego życia.
 
bielsko.gosc.pl
Pompejański dzień skupienia zgromadził w Pogórzu zwolenników wytrwałej modlitwy. Odmawiają ją indywidualnie i podczas odbywających się od ośmiu lat na skoczowskiej Kaplicówce nabożeństw pompejańskich.
 
Już po raz ósmy w świątyni w Pogórzu na spotkaniu formacyjnym spotkali się czciciele Matki Bożej Różańcowej, którzy ze szczególną ufnością szukają Jej orędownictwa, odmawiając trwającą 54 dni różańcową Nowennę Pompejańską.
 
Przybyli z parafii całej diecezji, a także spoza niej. Wielu uczestników dnia skupienia to członkowie Apostolstwa Dobrej Śmierci, którzy od lat podejmują tę wytrwałą modlitwę indywidualnie, a także podczas odbywających się zawsze drugiego dnia miesiąca nabożeństw pompejańskich w sanktuarium św. Jana Sarkandra na wzgórzu Kaplicówka w Skoczowie. Uczestniczą też w tzw. modlitewnym pogotowiu, podejmując modlitwę za potrzebujących pomocy w nagłych trudnych sytuacjach.
 
- To jest heroizm modlitwy, która otaczacie tylu ludzi. Dziękuję również za modlitwy ofiarowane za kapłanów, za ofiarowane za zmarłych msze gregoriańskie. Jesteście taką bazą modlitewną naszej diecezji - podkreślał ks. dr Marek Studenski, wikariusz generalny, który przewodniczył Mszy Świętej i wygłosił także konferencję.
 
Za to zaufanie, z jakim powierzają Maryi najtrudniejsze sprawy swojego życia, a także innych ludzi, dziękował im gospodarz parafii NMP Królowej Polski w Pogórzu ks. kan. Ignacy Czader. Wraz z nim przy ołtarzu stanął też m.in. ks. Grzegorz Górnik MSF, dyrektor krajowy Apostolstwa Dobrej Śmierci, ks. prał. Alojzy Zuber, diecezjalny moderator tej wspólnoty. Wśród kapłanów był też przebywający na urlopie misjonarz z Madagaskaru ks. Ludwik Wawrzeczko MSF z Rudzicy.
 
- Matka Boża wkracza w ludzkie życie bardzo dyskretnie: przez dziesiątkę różańca i potrafi je gruntownie odmienić - wskazywał ks. dr Studenski, przytaczając świadectwa znanych ludzi ze świata sportu czy muzyki, którym różaniec pozwolił na nowo zaprzyjaźnić się z Bogiem.
 
- Matka Boża pokazuje nam również, że Bóg pojawia się w teraźniejszości i posługuje się tym, co dotyczy naszej codzienności. Tak jak to było w Kanie Galilejskiej, gdzie pierwszy cud Pana Jezusa miał miejsce nie podczas uroczystej ceremonii zaślubin, ale w kuchni, w czasie przyjęcia weselnego. Bo Maryja jest gospodynią całego naszego życia i nie jest tak, że spotkamy Ją tylko w sanktuarium. Dlatego powinniśmy jak uczeń pod krzyżem: wziąć Ją do siebie, tu i teraz; tam, gdzie żyjemy i pracujemy - dodawał ks. Studenski.
 
- Zawierzyłam Maryi życie rodzinne córki, bo z przerażeniem patrzyłam, jak oddala się od Boga, żyje karierą. Odmawiając Nowennę Pompejańską patrzyłam na niezwykłą przemianę, widziałam, jak Maryja prowadzi moje dziecko za sobą: w małżeństwo, macierzyństwo, miłość. I kiedy widzę, jak wiele cudów wydarzyło się w jej życiu, nie wiem, jak mam dziękować Maryi - mówi Maria ze Skoczowa, która z różańcem w ręku wyprosiła też trzeźwość męża. Takich świadectw można było w Pogórzu usłyszeć więcej.
 
- Mamy w ręku narzędzie, które może powstrzymać falę zła, uratować tych, którzy sami stracili nadzieję i dziękuję wam za to, że tak wytrwale wołacie do Maryi i zawsze jesteście do tej modlitwy gotowi - mówiła Lidia Wajdzik, diecezjalna zelatorka ADŚ i koordynatorka modlitewnego ruchu pompejańskiego, dziękując też za obecność senatorowi Tadeuszowi Kopciowi, który był jednym z inicjatorów nowenny w naszej diecezji.
 
bielsko.gosc.pl
Mały chłopczyk został w nim znaleziony w piątek 2 września w Godzinie Miłosierdzia.
 
W lipnickim Domu matki i Dziecka trwały właśnie przygotowania do pierwszopiątkowej Eucharystii. Do sprawowania liturgii przygotowywał się ks. Tomasz Gorczyński, diecezjalny duszpasterz rodzin.
 
Wtedy właśnie rozległ się dzwonek. - To taki specyficzny dźwięk, który każda z nas od razu rozpoznaje. To sygnał, że ktoś otworzył Okno Życia, a może to zrobić każdy z zewnątrz budynku - mówi s. Maksyma ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości. To siostry opiekują się Oknem Życia i reagują na każdy sygnał.
 
- Takich sygnałów bywało już trochę, bo czasem ktoś zajrzał z ciekawości, czasem bez powodu. Było też tak w marcu, że przejeżdżając przez Bielsko-Białą Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak zajrzał, czekając na reakcję. Zawsze natychmiast zbiegamy do okna, by sprawdzić, co się dzieje i w ciągu dosłownie 30 sekund jesteśmy na miejscu. Tak było i dzisiaj - i po raz pierwszy za szybą rzeczywiście czekało dziecko. Szybko je stamtąd zabrałam i zgodnie z procedurami wezwałyśmy pogotowie, by dziecko zbadali lekarze - relacjonuje s. Maksyma.
 
Jak dodaje, choć świetnie znają te procedury i są od dawna przygotowane na taką sytuację, to wciąż wszystkim siostrom mocno biją serca, a pojawiły się i łzy w oczach bo to przecież taki ważny moment: i pierwsze dziecko, i udało się je uratować bez żadnych komplikacji.
 
Okazało się, że maleństwo to chłopczyk, urodzony kilka dni temu. Dziecko było zadbane, nakarmione i smacznie spało. Siostry pojechały w ślad za pogotowiem i towarzyszyły maleństwu przy badaniach, które przeprowadzali równie przejęci niespodziewaną sytuacją lekarze.
 
- Na szczęście wszystkie badania wypadły dobrze i dziecko jest zdrowe. Teraz czekamy na informację, jaki będzie dalszy jego los. Ponieważ pojawiło się u nas w Godzinie Miłosierdzia, w Roku Miłosierdzia i w Pierwszy Piątek, postanowiłyśmy, że otrzyma imiona wielkiego apostoła Bożego Miłosierdzia i będzie to Jan Paweł. Gdyby to byłaby dziewczynka, nosiłaby imię Faustyna. Jest taki śliczny! - dodaje uradowana s. Maksyma. 
 
- Cieszymy się, że dziecko jest bezpieczne i nic mu nie dolega. Już w czasie tej Mszy Świętej, która zaczynała się, gdy zadzwonił dzwonek, modliliśmy się w intencji tego dziecka, polecając Bożemu Miłosierdziu także jego matkę - mówi ks. Gorczyński.
 
W diecezji bielsko-żywieckiej Okno Życia jest jedno i powstało w kwietniu 2009 r. z inicjatywy Caritas Diecezji Bielsko-Żywieckiej. Znajduje się w ścianie budynku Diecezjalnego Domu Matki i Dziecka przy ul. ks. Brzóski 3a w Bielsku-Białej Lipniku.
 
Jego zadaniem jest ratowanie bezbronnych dzieci, które narażone są na porzucenie i utratę życia. Stanowi pomoc dla matek, które straciły nadzieję na realizację własnego macierzyństwa, gdy w ich życiu brakło miłości od najbliższych i od społeczeństwa. W całej Polsce działa blisko 60 takich Okien Życia, poprzez które do adopcji trafiło ponad 90 dzieci.
 
Wspominając niedawną wizytę Rzecznika Praw Dziecka s. Maksyma opowiada, jak ich gość sam przyznawał, że spotyka się z głosami, które nie popierają tego rozwiązania. Dlatego, kiedy przekonał się, że zagrożone niebezpieczeństwem życie maleńkiego dziecka w ciągu 30 sekund może liczyć na reakcję i otrzymuje wszelką niezbędną pomoc i opiekę, to zyskał dodatkowy argument, żeby Okna Życia wspierać. - Podkreślił, że Okna Życia są jednak potrzebne. Do naszego trafiło dziś pierwsze dziecko, ale w całej Polsce jest takich okien więcej i życie wielu dzieci już udało się dzięki nim uratować - mówi s. Maksyma.
 
bielsko.gosc.pl
Odszedł do Pana najstarszy kapłan mieszkający na Podbeskidziu. 17 października skończyłby 102 lata.
 
 

Częstograj

Polecamy muzykę

Najbliższe transmisje

21 Lip 2024 - niedziela
10:30 - 11:30
Msza św.

21 Lip 2024 - niedziela
17:30 - 18:00
Nieszpory

22 Lip 2024 - poniedziałek
08:15 - 09:00
Msza św.

Polecane audycje

Katechezy w Bazylice