Wiadomości

Znamy już najlepszych znawców historii Światowych Dni Młodzieży na Podbeskidziu! Gala konkursu, połączona z finałową rozgrywką między trzema drużynami, odbyła się w Bielskim Centrum Kultury.

Po raz pierwszy uczniowie gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych w całej diecezji mieli szansę wziąć udział w Konkursie o ŚDM. Walczyli o nie lada nagrodę - o pakiety udziału w ŚDM. A przy okazji dowiedzieli się... o przeciekach dotyczących kolejnego miejsca Światowych Dni Młodzieży, po Krakowie!
 
Konkursowa gala z udziałem trzech drużyn, które dotąd na poszczególnych etapach wykazały się największą wiedzą, odbyła się w Bielskim Centrum Kultury. Wszystkie drużyny odpowiadały przed publicznością na finałowe pytania, przygotowane przez ks. Tomasza Wojtyłę i Agnieszkę Popardowską z sekcji pastoralnej Diecezjalnego Centrum Światowych Dni Młodzieży w Bielsku-Białej.
 
Na scenie miejsca zajęli więc najmłodsi finaliści - zawodnicy drużyny Gimnazjum nr 6 im. Orląt Lwowskich, którzy przyjechali z ks. Andrzejem Sanderem. uczennice Liceum Zgromadzenia Córek Bożej Miłości w Bielsku-Białej, które przygotowywały się pod opieką s. Joanny Bryły oraz drużyna licealistów z cieszyńskiego II LO im. M. Kopernika, przygotowana przez katechetkę Dorotę Kanię.
 
Podium!
 
Razem z uczestnikami konkursu byli biskup Piotr Greger, Przemysław Kamiński - wiceprezydent Bielska-Białej, odpowiedzialny z ramienia miasta za organizację "Dni w Diecezjach" poprzedzających ŚDM w Krakowie, ks. Piotr Hoffmann - diecezjalny duszpasterz młodzieży,  uczestnicy poprzednich etapów konkursu ze swoimi katechetami oraz... kibice! Tu najliczniejszą reprezentację wystawiły szkoły ZCBM - trudno było ich nie dostrzec i usłyszeć - tak entuzjastycznie dopingowali wszystkich!
 
To właśnie uczniowie szkół ZCBM rozpoczęli finałową rozgrywkę od odśpiewania hymnu krakowskiego spotkania: "Błogosławieni miłosierni". Następnie ksiądz biskup poprowadził modlitwę do Ducha Świętego i można było przystąpić do konkursowych potyczek!
 
Uczestnicy kolejno uzupełniali widoczną dla wszystkich na ekranie tabelkę, która sprawdzała ich wiedzę dotyczącą wszystkich dotychczasowych spotkań młodych z papieżem, musieli się wykazać znajomością papieskich orędzi, logo spotkań, a także... hymnów! Szli łeb w łeb. Wszyscy gorąco dopingowali zwłaszcza najmłodszą drużynę - gimnazjalistów z Hałcnowa.
 
Po podsumowaniu wyników okazało się, że najwięcej punktów zdobyły licealistki ze szkół "u Sióstr", zaledwie jeden punkt mniej - licealiści z Cieszyna, a trzecie miejsce przypadło dzielnie radzącym sobie gimnazjalistom z Hałcnowa!
 
Nagrody wręczyli im bp Piotr Greger i ks. Piotr Hoffmann. Nie zabrakło podziękowań i burzy oklasków dla autorów konkursu.
 
Będzie dosyć daleko
 
- Wszystkie trzy drużyny mogą się czuć zwycięzcami – mówił bp Greger. - Mam na myśli zwłaszcza gimnazjum z Hałcnowa, bo jednak różnica wieku robi swoje. Zachęcam do tego, abyśmy śledzili nie tylko na ekranie telewizora, to co będzie się działo w Krakowie, ale zachęcam by ci, którzy mogą, byli tam osobiście, przynajmniej w sobotę i niedzielę – ostatnie dni lipca. Bo chodzi nie tylko o to, żebyśmy o ŚDM dużo wiedzieli, ale żebyśmy doświadczyli na własnej skórze klimatu tego spotkania.
 
Biskup mówił młodym: - Zachęcam was wszystkich, abyśmy byli obecni i żeby – daj Bożej – ten bakcyl ŚDM gdzieś tam pozostał w naszych sercach, do tego stopnia, że pojedziemy na kolejne. Z tego, co wiem, a są pewne przecieki, będzie dosyć daleko. Nie powiem gdzie. I dlatego zachęcam mocno abyśmy stanęli jako świat młodych ludzi w duchu wiary wokół papieża Franciszka. Ja tylko mogę zapewnić ze swojej strony, że też tam będę.
 
Jedźmy!
 
- Ten konkurs, to przede wszystkim zachęta do tego, żeby na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa się udać, a później stawać się ambasadorami ŚDM w swoich środowiskach - mówił ks. Hoffmann, dziękując uczestnikom, a szczególnie katechetom za ich zaangażowanie. - Chciałbym, żeby ten konkurs i ten czas mu poświęcony był po to, żebyśmy się w Światowych Dniach Młodzieży zakochali, żeby to było nasze święto i żebyśmy mieli motywację, by wyjeżdżać na kolejne spotkania młodych całego świata.
 
- Inspiracją dla naszego konkursu był podobny, zorganizowany w Libiążu - tłumaczy Agnieszka Popardowska. - Postanowiliśmy przygotować jego rozszerzoną wersję obejmującą etapy: indywidualny w klasach oraz drużynowe: szkolny, dekanalny i diecezjalny, składający się z dwóch części. Zależało nam na tym, żeby dotrzeć z ideą ŚDM do wszystkich parafii, zwłaszcza o tych, w którym się o nich jeszcze nie mówiło zbyt wiele. Chcieliśmy zachęcić zarówno młodych, jak i katechetów, żeby dowiedzieli się czym tak naprawdę są ŚDM – świętowaniem młodych z Chrystusem i jego następcą – i chcieli je przeżyć.
 
W etapie szkolnym wzięli udział uczniowie z czternastu szkół – z dekanatów bielskich, cieszyńskiego, czechowickiego, milowskiego, radziechowskiego i żywieckiego.
 
W pierwszej części finału, który odbył się w marcu tego roku w szkołach ZCBM udział wzięły drużyny: Liceum Zgromadzenia Córek Bożej Miłości z s. Joanną Bryłą, bielskiego Gimnazjum nr 8 z ks. Markiem Pszczółką, Gimnazjum nr 6 im. Orląt Lwowskich z ks. Andrzejem Sanderem, II LO w Cieszynie im. M. Kopernika z Dorotą Kanią, Gimnazjum nr 3 im. C.K. Norwida w Żywcu z Marcinem Michulcem, żywieckiego Zespołu Szkół Agrotechnicznych i Ogólnokształcących z ks. Stanisławem Caderem, Gimnazjum nr 2 w Czechowicach-Dziedzicach z Agnieszką Buczek i Zespołu Szkół w Rycerce z ks. Łukaszem Lachem.
 
bielsko.gosc.pl

- Mamy problem w naszej polskiej pobożności, którą można nazwać maryjną i pasyjną. Brakuje w niej istotnego elementu naszej wiary chrześcijańskiej - wiary w zmartwychwstanie - mówił bp Roman Pindel podczas poświęcenia Drogi Światła w Cygańskim Lesie.

Taki niezwykły szlak na terenie diecezji bielsko-żywieckiej wybudowali już górale w Beskidzie Żywieckim - prowadzi ze Złatnej na Wielką Raczę. Wyznacza go czternaście dużych głazów. A każdy symbolizuje jedną ze stacji Drogi Światła - nabożeństwa, która zachęca do rozważania tajemnicy Zmartwychwstania Jezusa. Pokazuje czternaście spotkań Pana z Apostołami, uczniami, Marią Magdaleną - aż po Zesłanie Ducha Świętego.
 
 By pokonać górski szlak, trzeba niemałego wysiłku. W Bielsku-Białej powstał podobny szlak – dla każdego, niezależnie od formy fizycznej! Został wybudowany staraniem mieszkańców salwatoriańskiej parafii NMP Królowej Świata w Mikuszowicach Śląskich (Cygańskim Lesie) i ich proboszcz ks. Tadeusza Słoniny SDS.
 
Stacje Drogi Światła poświęcił biskup Roman Pindel w obecności proboszcza, prowincjała salwatorianów ks. Piotra Filasa, ks. Marka Studenskiego wikariusza generalnego diecezji, ks. Szymona Tracza, który służył merytoryczną pomocą w wybudowaniu Drogi Światła, a także księży dekanatu starobielskiego. Nie zabrakło parafian, którzy ufundowali poszczególne stacje.
 
Jak mówił w Cygańskim Lesie ks. Tadeusz Słonina SDS, Droga Światła powstała z inspiracji biskupa Romana Pindla.
 
- Przed rokiem kiedy ksiądz biskup przyjechał udzielić młodzieży sakramentu bierzmowania, zobaczył też stacje naszej Mikuszowickiej Gologty wokół kościoła - mówił ks. Słonina. - Przed figurą Chrystusa Zmartwychwstałego zapytał, kto sponsorował te stacje. Odpowiedziałem: parafianie. I gdyby było ich jeszcze dwadzieścia, to z pewnością byliby chętni. Ksiądz biskup odpowiedział, iż wystarczy czternaście... Znałem różańcowe tajemnice światła, ale o nabożeństwie Drogi Światła nie słyszałem. Ksiądz biskup mnie uspokoił, że nawet wielu doktorantów o nim nie wie. Dzięki tamtej rozmowie mamy w Bielsku-Białej stacje, pomagające przeżyć to nabożeństwo i odkrywać prawdę, że Jezus żyje!
 
- Mamy problem w naszej polskiej pobożności, którą można nazwać maryjną i pasyjną. Brakuje w niej istotnego elementu naszej wiary chrześcijańskiej – wiary w zmartwychwstanie - mówił bp Roman Pindel w dniu poświęcenia stacji Drogi Światła. - A od samego początku Kościół głosi mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa... Droga Światła, powstała w tej parafii jest pomocą w odkrywaniu tej najważniejszej prawdy wiary
 
Na zakończenie uroczystości bp Pindel wręczył podziękowanie parafiance Elżbiecie Wrzeszcz, która od 40 lat zajmuje się dekorowaniem kościoła i także ma swój udział w artystycznej wizji Drogi Światła.
 
Nagrody otrzymali także uczniowie, którzy uczestniczyli w konkursie wiedzy o słudze Bożym ks. Franciszku Jordanie - założycielu salwatorianów.
 
– Zielone tereny wokół kościoła, gdzie znajduje się nasza Droga Światła, to miejsce codziennych spacerów i odpoczynku rodziców i dziadków z małymi dziećmi. Mam nadzieję, że Droga Światła stanie się dla nich także okazją do modlitwy i refleksji - podkreśla ks Słonina.
 
W parafii można nabyć modlitewniki, pomagające odprawić to szczególne nabożeństwo.
 
bielsko.gosc.pl

Ministranckie zmagania lekkoatletyczne w Zabrzegu rozstrzygnięte. Puchary - rozdane. Walczyło o nie ponad 180 zawodników z parafii diecezji bielsko-żywieckiej.

Jak co roku najpierw spotkali się na Eucharystii w kościele św. Józefa w Zabrzegu, koncelebrowanej pod przewodnictwem diecezjalnego duszpasterza służby liturgicznej ks. dr. Sławomira Zawady. Później rywalizowali na stadionie, uczestnicząc w pięciu konkurencjach: biegu na 100 m, biegu na 1000 m, rzucie piłeczką palantową, pchnięciu kulą i skoku w dal.
 
- Cieszę się, że tylu zawodników zdecydowało się na start w tegorocznej edycji spartakiady - mówił ks. dr Zawada, przypominając ministrantom i lektorom, że to, co dzieje się na boisku z ich udziałem, jest ściśle związane z posługą, jaką podejmują przy ołtarzu. Dlatego rywalizacja musi być uczciwa, podejmowana w duchu radości, miłości i wspólnej zabawy.
 
Wśród ministrantów ze szkół podstawowych w biegu na 100 m zwyciężył Daniel Ceglarz z parafii w Grojcu. W skoku w dal najlepszy był Sebastian Rodecki (4,13 m) z parafii św. Urbana w Brzeszczach, a w rzucie piłeczką palantową zwyciężył Paweł Harmata z Rycerki Górnej (46 m). W biegu na 1000 m najlepszy był Paweł Wójcik z parafii św. Barbary w Czechowicach-Dziedzicach.
 
W gronie gimnazjalistów w biegu na 100 m najlepszy czas uzyskał Grzegorz Gromala z parafii Jezusa Chrystusa Odkupiciela w Czechowicach-Dziedzicach, a na 1000 m najszybciej pobiegł Bartosz Jarek z Miliardowic. W pchnięciu kulą zwyciężył Jakub Filapek z parafii w Zabrzegu (10,39 m), a w rzucie piłeczką palantową - Jerzy Drabiński z parafii NSPJ w Kętach (72 m). W skoku w dal zwycięzcą został reprezentant parafii w Zabrzegu Szymon Kuś (5,35 m).
 
Wśród uczniów szkół ponadgimnazjalnych w biegu na 100 m zwyciężył Kamil Gawlas z parafii w Zabrzegu, a w biegu na 1000 m - Dawid Żelazny z parafii św. Andrzeja Boboli w Czechowicach-Dziedzicach. W skoku w dal najlepszy był Marcin Wróbel (5,58 m) z parafii św. Urbana w Brzeszczach. Kulę najdalej - na odległość 11,28 m - pchnął Rafał Gryczka z parafii w Zabrzegu.
 
W klasyfikacji drużynowej miejsce pierwsze zajęła ekipa ministrancka gospodarzy czyli parafii św. Józefa w Zabrzegu.  Na drugim miejscu uplasowała się reprezentacja parafii Miłosierdzia Bożego w Ligocie-Miliardowicach, a trzecie zajęła reprezentacja parafii św. Andrzeja Boboli w Czechowicach-Dziedzicach. Tuż za podium znalazły się drużyny lekkoatletów z parafii w Wieprzu k. Andrychowa, parafii św. Barbary w Czechowicach-Dziedzicach i w Wieprzu k. Żywca.
 
Puchary biskupa Romana Pindla najlepszym drużynom 13. Spartakiady wręczyli: ks. Sławomir Zawada, ks. kan. Jacek Kobiałka i ks. Dawid Majdak. Do gratulacji dołączyli sędziowie i opiekunowie zawodników. - Myślę, że za zdobyte już po raz kolejny z rzędu pierwsze miejsce i puchar naszym ministrantom należy się nagroda. Będziemy rozmawiać na temat wspólnej wycieczki - zapowiadał ks. kan. Jacek Kobiałka, proboszcz parafii św. Józefa w Zabrzegu, dumny z osiągnięć zabrzeskich ministrantów.
 
- Serdeczne słowa wdzięczności należą się wszystkim nauczycielom wychowania fizycznego, którzy bezinteresownie poświęcili swój czas i pracowali jako sędziowie, prowadząc poszczególne konkurencje - mówił ks. Zawada.
 
- Bez nich przeprowadzenie takiej spartakiady nie byłoby możliwe. Jesteśmy też wdzięczni Zdzisławowi Grabskiemu i całej ekipie, która pomogła przygotować poczęstunek dla zawodników. Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli w organizacji tego przedsięwzięcia - dodawał ks. Dawid Majdak, który już kolejny rok koordynował przygotowania do spartakiady.
 
bielsko.gosc.pl

- Mamy już dwa rowery w klasztorze. Ten na pewno powędruje do jakiegoś dziecka, które o takim prezencie marzy - uśmiecha się s. Ines Domszy, która wygrała główną nagrodę podczas szkolno-parafialnego festynu dobroczynnego w Bielsku-Białej!

- Co niektórym trudno uwierzyć, ale tu naprawdę nic nie było ustawione, bo to wręcz niemożliwe - mówi s. Ines Domszy. - Cieszę się, że po losowaniu głównej nagrody, tyle osób miało radość z takiego przebiegu naszej zabawy. Wygrany rower na pewno przekażemy dziecku z parafii w Białej.
 
- My też niczego nie ustawialiśmy. Tak wyszło… - śmieją się księża z diecezjalnej reprezentacji, którzy wynikiem 8:3 wygrali z ojcami uczniów szkół. - A może nawet 9:3? Nie potrafiliśmy się tych bramek doliczyć. Ale duży ukłon w stronę ojców. Nie oddawali łatwo pola.
 
- Księża są już zgrani, nasi tatusiowie zagrali w takim składzie po raz pierwszy - usprawiedliwia wynik siostra dyrektor.
 
Tak naprawdę wynik nie był najważniejszy!
 
Rower - ufundowany przez sekretarza stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Stanisława Szweda, a także mecz Księża - Ojcowie, to zaledwie dwie z mnóstwa atrakcji, jakie przygotowali organizatorzy dobroczynnego szkolno-parafialnego festynu, który po raz piętnasty odbył się na terenie szkół prowadzonych przez Zgromadzenie Córek Bożej Miłości w Bielsku-Białej przy ul. Żywieckiej. Tym razem towarzyszyło mu hasło: „Wszyscy Polacy to jedna rodzina”.
 
Po raz pierwszy zabawę współorganizowały wspólnie - szkoła i parafia Opatrzności Bożej w Białej. Pomoc dla najuboższych dzieci tej wspólnoty była głównym celem zabawy. Udało się zebrać 13 tys. 136 zł! Cała kwota zostanie przeznaczona na sfinansowanie obiadów i letnie kolonie dla dzieci.
 
Tłumy!
 
W dniu festynu. przez tereny placówki - budynek szkoły, nowoczesne boisko sportowe i boisko rekreacyjne, a także otaczające je zielone skwery - przewinęły się prawdziwe tłumy! Zabawę uroczyście otworzyli s. Ines Domszy i ks. Krzysztof Rębisz, reprezentujący duszpasterzy parafii.
 
Rodzice, uczniowie, nauczyciele, absolwenci szkół i siostry przygotowali pyszne wypieki, sałatki, przetwory, gorące dania, napoje. Wspólnota „Miłość i Łaska Chrystusa” z ks. Sebastianem Ruckim - mnóstwo atrakcji dla najmłodszych i paczki dla trzystu biorących w nich udział dzieci. Na scenie swoimi talentami popisywali się gimnazjaliści, licealiści, dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 10.
 
Wśród zacnych gości zabawy byli - razem z ministrem Szwedem - Jacek Krywult prezydent miasta, radni miejscy i Grażyna Chorąży - przez Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego.
 
Całość - jak zwykle niezawodnie i z ogromnym poczuciem humoru! - poprowadzili wuefiści: Aleksander Trojak i Sławomir Błachut, tym razem wspomagani także przez Piotra Kądziołę z Wspólnoty „Miłość i Łaska Chrystusa”. Nie zabrakło atrakcji dla dzieci: tańców, zabaw i przejmującego spektaklu baniek mydlanych w wykonaniu Aleksandra Trojaka i jego córeczki Marysi.
 
Wielką frajdę sprawił wszystkim rodzinny wyścig - dziecko wskakiwało do ogromnej torby, a rodzice mieli z nią pokonać trasę slalomu. Na finał zabawę zgotowali wszystkim s. Ines ojcowie uczniów i wuefisci - siostra wskoczyła do torby, a panowie wykonali popisowy sprint między tyczkamI!
 
Polacy i chrześcijanie
 
- W czasie minionych kilku festynów zbieraliśmy pieniądze na budowę naszego wielofunkcyjnego boiska szkolnego. Boisko już mamy. Postanowiliśmy więc, że - także z racji Jubileuszowego Roku Miłosierdzia - tym razem zorganizujemy zabawę dobroczynną na rzecz dzieci - podkreśla s. Ines Domszy. - Nasza szkoła znajduje się na terenie parafii Opatrzności Bożej. Pan Jezus jest blisko nas - chcemy, żeby i nasze serce wyszło naprzeciw drugiemu człowiekowi. Bardzo nam zależy, żeby jeszcze bardziej zacieśniać nasze wzajemne relacje.
 
Jak tłumaczy siostra, temat festynu, to także nawiązanie do 1050. rocznicy Chrztu Polski. - Chcieliśmy podkreślić, że jesteśmy nie tylko Polakami, ale i chrześcijanami. Słowa hymnu festynowego, na znaną melodię napisał nasz polonista pan Piotr Seweryn.
 
Podczas festynu nie zabrakło zabawy związanej także i z tą rocznicą - Piotr Kądziołka poprowadził quiz, sprawdzający wiedzę historyczną uczestników.
 
- Teren domu i szkół naszych sąsiadek, sióstr Zgromadzenia Córek Bożej Miłości, to jedne z najpiękniejszych miejsc w naszej parafii. Bardzo się cieszymy, że festyn mogliśmy współorganizować razem: siostry, szkoła, nasi parafianie, nasze wspólnoty i my, księża - mówi ks. Krzysztof Rębisz. - To znakomicie buduje jedność w parafii.
 
Jak dodaje ks. Rębisz, parafia pomaga około 30-40 dzieciom w sfinansowaniu im obiadów w szkole. Wiele rodzin boryka się z problemami finansowymi, wiele dzieci potrzebuje też doraźnej pomocy - w zakupie podręczników, przyborów szkolnych czy nawet odzieży. Roczny koszt samych obiadów to kilka tysięcy złotych. Dzięki festynowi, część potrzebnych pieniędzy już jest zapewniona!
 
bielsko.gosc.pl

W Bielsku maszerowali. Bo każde życie jest cenne! Te słowa towarzyszyły im w czasie modlitwy w katedrze i na ulicach Bielska-Białej, którymi przeszedł trzeci Marsz dla Życia i Rodziny. Często wracali do nich uczestnicy rodzinnego festyny, który odbył się na zakończenie przy Bielskim Centrum Kultury.

- Idźmy z wiarą w tym Marszu dla Życia i Rodziny, zatytułowanym "Każde życie jest cenne". Bo to wiara daje nam motywację, by w taki sposób powiedzieć: Każde życie jest od Boga - każde jest bezcenne! - apelował bp Roman Pindel do uczestników tego marszu.
 
Ulicami przeszło ponad tysiąc osób, niosących transparenty i z hasłami promującymi wartość życia i rodziny. Swoje piopracie dla życia manifestowały osoby w różnym wieku. Było też wiele rodzin z małymi dziećmi. Dla najmłodszych organizatorzy marszu przygotowali baloniki, kolorowe wiatraczki, a także rozdawane w drodze figurki maleńkiego Jasia: dziecka rozwijającego się w łonie matki.
 
Dziękujemy za życie!
 
Odbywający się w Bielsku-Białej po raz trzeci Marsz dla Życia i Rodziny poprzedziła Eucharystia w katedrze św. Mikołaja, koncelebrowana pod przewodnictwem biskupa Romana Pindla m.in. przez proboszczów bielskich parafii, z dziekanem ks. prał. Krzysztofem Ryszką, a także przez diecezjalnego duszpasterza rodzin ks. Tomasza Gorczyńskiego oraz dyrektora diecezjalnej Caritas ks. Roberta Kasprowskiego. Wszystkich kapłanów i uczestników marszu powitał w katedrze proboszcz ks. prał. Zbigniew Powada.
 
- To z pewnością dobry wstęp do naszej modlitwy - mówili z uśmiechem uczestnicy marszu, gdy przy wejściu do katedry mijali się z nowożeńcami i uczestnikami zakończonej właśnie Mszy Świętej ślubnej.
 
Podczas Eucharystii w intencji rodzin i ochrony życia bp Pindel przytaczając losy małżonków, którym urodziło się dziecko z zespołem Downa, wskazywał na różne postawy, z jakimi przyjęte zostało to nowe życie w rodzinie, akceptowane i kochane przez matkę, ale odrzucone przez ojca, który nie mógł się pogodzić z taką realizacją swoich ojcowskich planów.  Jak podkreślał bp Pindel, żadne życie nie może być wartościowane w taki sposób, uzależniony od tego, czy odpowiada ludzkim planom, czy zaskakuje człowieka, czy odpowiada jego prestiżowi...
 
- Chcemy w tym marszu wyrazić, że naprawdę każde, nawet to życie, które nam trudno zaakceptować, jest bezcenne. Chcemy zamanifestować Ewangelię Życia, bo każdy człowiek ma życie od Boga. Życie człowieka ma wielką wartość w oczach Boga samego, który dał to życie. Nawet jeżeli jest bolesne dla otoczenia, a także dla niego samego. To życie jest bezcenne, nawet jeżeli trzeba kilkadziesiąt lat  czekać na rozwiązanie zagadki: dlaczego? Dlaczego muszę dobijać się o sens tego, co dzieje się w mojej rodzinie, tego, co mi się przytrafiło... - dodawał Bp Pindel.
 
W modlitwie, a także podczas marszu uczestniczyła m.in. grupa ubranych w historyczne stroje średniowiecznych wojów, z krzyżem opatrzonym datą 966 roku. - To oczywiście przypomnienie, że maszerujemy w tym roku także z wdzięcznością za jubileusz 1050. rocznicy chrztu Polski - tłumaczył ks. Tomasz Gorczyński.
 
Nie bójcie się dzieci!
 
W drodze maszerujący zatrzymali się na placu Chrobrego, gdzie wysłuchali świadectwa Małgorzaty Martyniak, mamy trojga dzieci, w tym 8-letniego Konstantego z zespołem Downa. Małgorzata Martyniak jest tez prezesem stowarzyszenia Wielkie Serce, skupiającego rodziny dzieci z zespołem Downa.
 
- Pan Bóg posługuje się tym, co słabe i odrzucone, by zmieniać nasze serca - mówiła, opowiadając, jak wiele dobra wniosło w życie jej rodziny pojawienie się najmłodszego synka Kostka. - Takie dzieci udowadniają nam, że można cieszyć się życiem i być szczęśliwym, nie będąc zdrowym. Mówią nam, że bogactwo nie jest najważniejsze, bo najważniejszy jest drugi człowiek i to, czy potrafimy go kochać. Tego nieustannie uczę się od swojego dziecka i dzieci z zespołem Downa, z którymi mam styczność. Są one niezwykle ewangeliczne, a ich mowa jest jasna: tak - tak, nie - nie. U nich nie ma żadnej ściemy...
 
Jak dodawała, wychowanie dziecka ma swoje oczywiście też wiele trudnych momentów, począwszy od żałoby, którą trzeba przeżyć na początku, gdy umierają marzenia o zdrowym dziecku, aż po codzienne zmagania, wysiłki związane z rehabilitacją i usprawnianiem dzieci.
 
- Żadne z moich dzieci nie potrafi tak oddawać miłości, jak ten najmłodszy syn. Chciałam powiedzieć, żebyście się nie bali przyjmować do swojego grona osoby, które funkcjonują może trochę inaczej niż my, ale są tak samo cenne jak inni. One otwierają świat na miłość - dodawała.
 
Na drugim przystanku, przed Książnicą Beskidzką, swoim świadectwem podzielili się rodzice, którzy zaadoptowali dwóch synów. Opowiedzieli o swoich nadziejach i obawach, które towarzyszyły im podczas decyzji o adopcji.
 
- Wszystko, co działo się podczas pierwszego roku życia naszego pierwszego synka Jasia, było spełnieniem tego, o czym przez pierwszych dziesięć lat naszego życia marzyliśmy - przyznawali małżonkowie.
 
- Gdy Jaś skończył 3 miesiące, zgłosiliśmy chęć przyjęcia jeszcze jednego dziecka. Na Stasia czekaliśmy ponad 3 lata, a przywieźliśmy go do domu w dniu moich urodzin. Pan Bóg znowu sprawił nam fantastyczny prezent. Poczuliśmy, że nareszcie jesteśmy prawdziwą rodziną, bo nasze dzieci mają oprócz nas także siebie nawzajem. Wspaniale był obserwować, jak wszyscy uczymy się tego bycia razem - wspominali, nie ukrywając, że jak w każdej rodzinie, przychodziły i trudne momenty, choroby dzieci, problemy.
 
- Minęło sporo czasu. Nasi chłopcy chodzą już do szkoły. Cieszymy się, kiedy się do nas przytulają, mówią, że nas kochają. Pewnie popełniamy wciąż sporo błędów wychowawczych, za mało w nas wdzięczności, ale nie wyobrażamy sobie naszego życia bez Jasia i Stasia. Ich obecność w naszej rodzinie nadała naszemu życiu sens - mówili.
 
Rodzinne świętowanie
 
W parku wokół Bielskiego Centrum Kultury, gdzie zakończył się marsz, czekały na rodziny rozmaite atrakcje, które pomogli przygotować m.in. wolontariusze Caritas. Na rodzinne świętowanie błogosławieństwa udzielił wszystkim uczestnikom marszu dziekan ks. prał. Krzysztof Ryszka, a do wspólnej zabawy zachęcała śpiewem rodzina bielskiego muzyka Piotra Mireckiego, który na scenie wystąpił z żoną Małgosią i dwoma synami.
 
Później pojawiły się dziecięce grupy zespołu "Włóczykije", a swój spektakl poetycko-muzyczny zaprezentowali uczniowie Zespołu Szkół im. ks. Józefa Tischnera z Ligoty.
 
Były zabawy dla dzieci, które w stroju Papy Smerfa poprowadził ks. Zygmunt Mizia, były smakołyki z grilla i słodkie wypieki, a także ćwiczenia w gaszeniu pożaru, które poprowadzili z najmłodszymi strażacy. Maltańczycy uczyli chętnych udzielania pierwszej pomocy, a wojowie - strzelania z łuku.
 
Dorośli mogli też złożyć podpisy pod petycją w obronie życia dzieci, skierowaną do parlamentarzystów, zapoznać się z propozycjami duszpasterstwa rodzin czy rodzicielstwa zastępczego.
 
Sporo radości i emocji towarzyszyło podsumowaniu prowadzonej przez Caritas akcji "Kilometry dobra". Na długich taśmach pieczołowicie przyklejone pięknie prezentowały się zebrane złotówki.
 
- Zebraliśmy ponad 210 metrów tych złotówek. To jest kwota ponad 7 tysięcy złotych, które przeznaczymy na dofinansowanie pomocy dla dzieci: na wakacyjny wypoczynek i rehabilitację - zapowiada ks. Robert Kasprowski.
 
bielsko.gosc.pl

 

Częstograj

Polecamy muzykę

Polecane audycje

Katechezy w Bazylice