radio_on-lineRadio ON-LINE
Słuchaj nas na komputerach
i urządzeniach mobilnych (Android i IOS)


kosciol_on-lineKościół ON-LINE
Oglądaj Msze św. i nabożeństwa z kościoła
św. Jana Chrzciciela w Bielsku-Białej

Tegoroczna Ewangelizacja w Beskidach osiągnęłą półmetek.

To było czwarte z zaplanowanych ośmiu spotkań 7. Ewangelizacji w Beskidach. W tym roku jest ona zaproszeniem na Drogę Łaski - wędrowaniem z siedmioma sakramentami. Na Soszowie było nim bierzmowanie, a spotkanie przygotowała wspólnota Novare z Żor z ks. Dawidem Dyrczem.

Jeszcze w przeddzień ewangelizacyjnego spotkania na Soszowie wszystko wskazywało na to, że ks. Dawid Dyrcz, pasterz wspólnoty Novare z Żor, który miał przewodniczyć Mszy św. na szczycie, zamiast tutaj trafi do szpitala. - Mam stwardnienie rozsiane. Wczoraj bardzo źle się czułem. Byłem spakowany, żeby jechać do szpitala. Ale dwie wspólnoty - Novare, w której wzrastam, i Kahal z Wodzisławia Śląskiego - modliły się za mnie. Dziś mogłem tu przyjść o własnych silach. Stało się to, co było prawie niemożliwe - mówi ks. Dawid.

Ojciec Norbert Oczkowski, dominikanin z Poznania, opiekun charyzmatycznej wspólnoty Jerozolima, przed rokiem pielgrzymował przez Podlasie, prawosławnym szlakiem w intencji zadośćuczynienia za grzechy przeciwko jedności Kościoła. W tym roku postanowił pójść w tej samej intencji szlakiem protestanckim. Od kilku dni pielgrzymuje przez Śląsk Cieszyński - z Cieszyna do Bielska-Białej.

- Zacząłem w Cieszynie, byłem w Goleszowie, w parafii ewangelickiej, później mieszkałem u siebie, w naszym klasztorze w Hermanicach, następnie w domu gościnnym w Wiśle-Jaworniku, dzisiaj chciałem dotrzeć do pustelni franciszkanów niedaleko Istebnej, potem planuję u braci ewangelików w Szczyrku i Bielsku-Białej - relacjonował. - To, że ja tu w ogóle jestem, to jakiś cud. Miałem być dwa dni w Jaworniku, ale dzisiaj wstałem i myślę: "Pójdę dalej, na ten Stożek i do Istebnej". Kiedy ruszyłem w drogę, spotkałem ludzi i zapytałem, dokąd idą. A oni: "Na Mszę". To ja: "Na jaką Mszę?". Jak się dowiedziałem, że będzie Msza św., że będzie wspólnie uwielbienie, mówię: "Idę tam!". Pan Bóg odpowiedział wprost na moją wczorajszą prośbę o to, że wreszcie chcę się modlić we wspólnocie, z ludźmi - uśmiecha się o. Norbert, który koncelebrował Mszę św. przy schronisku na Soszowie wraz z ks. Dawidem Dyrczem, a także o. Aleksandrem Paprzyckim OFMConv z Rychwałdu i ks. Szymonem Badurą z parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej.
Na Soszów przybyło kilkaset osób, których pasją są Pan Bóg i góry. Wędrowali różnymi szlakami, by w południe dotrzeć do schroniska. Tutaj gościli ich Katarzyna i Paweł Płonkowie - gospodarze schroniska, wspomagani tego dnia przez wolontariuszy bielskiej "Zupy za Ratuszem", gotujących co niedzielę ciepły posiłek dla ubogich i potrzebujących w Bielsku-Białej.

Spotkanie przygotowała wspólnota Novare i wspólnota mężczyzn z parafii Świętych Apostołów Filipa i Jakuba w Żorach. Homilię wygłosił o. Norbert Oczkowski OP. Odwołując się do jednej z historii o ojcach pustyni, której bohaterem był abba Pojmen, zachęcił do zadawania sobie pytań: kim jestem i dokąd idę? Odwołał się tym samym do słów Ewangelii o chwaście i pszenicy rosnącej na tym samym polu.

- Czy rzeczywiście to, kim jestem, wynika z tego, jak wyglądam? Czy wystarczy mieć dwie ręce, dwie nogi, korpus i głowę, żeby nazywać siebie człowiekiem? - pytał o Norbert, zauważając, jak często patrzymy na innych, oceniając ich, przyrównując do chwastów. - Ale Jezus nie mówi o chwastach wokół ciebie, ale o chwastach w tobie. Ty się przyjrzyj temu polu, które masz w sercu. Ty się nie rozglądaj wkoło siebie, ty nie pokazuj palcem innych, którzy twoim zdaniem są chwastami. Zobacz, jak często to, co jest na zewnątrz ciebie - twój krzyż na piersi, twoja koszulka z takim a nie innym napisem - nie zgadzają się z tym, co jest w twojej głowie, w twoim sercu - mówił dominikanin. - Jak często twoje postawy są sprzeczne z deklaracjami. Zobacz, ile chwastów żyje w tobie. A Jezus jest na tyle miłosierny, że mówi: "Zostawcie to aż do żniwa. Chwasty spalimy, a pszenicę złożymy w spichlerzu".
W tym kontekście o. Oczkowski mówił o łasce, którą otrzymujemy za darmo, bez wysiłku, jakiego na przykład wymagało wejście na górę. - Bóg nam nie daje swojej miłości za coś. I tak jest z łaską Bożą - zaznaczył, odwołując się do tematu spotkania, sakramentu bierzmowania: - Duch Święty jest dany wszystkim ochrzczonym. Czy jak się tak rozglądacie po ulicy, to widać Jego działanie? - pytał o. Norbert, dodając, że nazwa chrześcijanin będzie dla nas tylko etykietą, jeśli nie włożymy wysiłku, by się nim naprawdę stać i prawdziwie wziąć udział w tym, co Bóg dla nas przygotował. - Wsłuchajmy się w to, co Pan Bóg chce nam dzisiaj powiedzieć, do czego nas popycha. I tak jak mówi dziś pierwsze czytanie: bądźmy posłuszni Jego słowu; pozwólmy Mu się "zmusić". On nie robi tego, żeby nas ciemiężyć, ale robi to dla naszego dobra i naszego szczęścia. Zupełnie inaczej będziemy żyli, jeśli naprawdę wejdziemy z Nim w tą relację, jeśli naprawdę pokonamy coś w sobie, wykonamy wysiłek. Dzięki temu chwasty nigdy nie zagłuszą pszenicy. Wtedy choć zdarzy się nam być niewiarygodnymi, zawsze ostatecznie to Duch Święty w nas zwycięży.

Na zakończenie spotkania, jego uczestnicy modlili się o błogosławieństwo dla mieszkańców czterech stron świata, a następnie przyjęli błogosławieństwo rychwałdzkim olejkiem radości. Znaczenie tego gestu tłumaczył o. Aleksander Paprzycki:
- Dzisiaj w pierwszym czytaniu było o Mojżeszu i przykazaniach. Mojżesz zawsze schodził z góry przemieniony, musiał zasłaniać swoją twarz. Dzisiaj był deszcz, był i trud, a teraz słońce. Każdy z nas zejdzie do swoich obowiązków, trudów, wysiłków, problemów na dół, zejdzie ze swoim błogosławieństwem - mówił franciszkanin, podkreślając: - Olejek rychwałdzki pachnie. Będziemy nim namaszczać wasze czoła i dłonie. Możecie go wetrzeć w ręce - niech ta woń się roznosi, niech świadczy o Bożej obecności i Bożej opiece - że Bóg jest zawsze przy mnie. I z tym błogosławieństwem idźmy do drugich.

Ojciec przypomniał także o tradycji błogosławienia przed wychodzeniem z domu. - Robili to szczególnie rodzice. Kreślili znak krzyża na czole, dawali pocałunek na twarzy, mówili: "Jedź z Bogiem, niech cię Bóg prowadzi, niech Matka Boża cię strzeże". Dzisiaj w poprawności politycznej tego nie robimy, wstydzimy się, A słowo ma wielką moc. Księga Rodzaju mówi, że Bóg słowem stworzył świat i to wszystko, co na nim. W Ewangelii Jana Chrystus nazwany jest Słowem, które stało się Ciałem i przyszło do swoich - podkreślał o. Paprzycki, zachęcając do odnowienia tego gestu w domach.

Soszów był debiutem wspólnoty Novare na EwB. - Trafiliśmy tutaj dzięki koledze, który był na rekolekcjach w Rychwałdzie. Był pewien, że Pan Bóg chce, byśmy się w Ewangelizację w Beskidach włączyli. Nie narzekamy na brak zajęć jako wspólnota, ale kolega miał dobre układy z "Górą", bo oczywiście powiedzieliśmy: "Robimy jeszcze to!" - uśmiechają się członkowie wspólnoty: Basia i Tomek Truszkowscy, Ewa Smołka i Justyna Śliwkiewicz. - Ten nasz kolega ma kłopot z chodzeniem. A okazało się, że trafia nam się góra, na którą można wjechać samochodem albo kolejką, więc i tu problemu nie było! Tego, że tematem będzie bierzmowanie, też nie zaplanowaliśmy my... Mamy być apostołami. Dzisiaj to się sprawdziło. Osoby, które tutaj spotkaliśmy, niesamowicie budują. Dzięki temu spotkaniu i my wzrastamy. Dodatkowa radość to ta, że tak osobiście doświadczyliśmy mocy Ducha Świętego. Modliliśmy się o uzdrowienie naszego pasterza i objawy choroby ustąpiły. Jest radość!

- Jestem pozytywnie zaskoczony tym, co tutaj zobaczyłem - dodaje Michał Jamrozik. - Po raz pierwszy nasza wspólnota wyszła tak bardzo na zewnątrz. Pan Bóg nas w tym prowadził. Cieszymy się też tak zwyczajnie, po ludzku. To On przyszedł na tę górę ze swoją miłością - dla mnie osobiście, dla mojej rodziny i wszystkich.

Na półmetku EwB Bernadeta i Stefan Targoszowie, świeccy koordynatorzy przedsięwzięcia, zaznaczają: - Serce rośnie, gdy patrzy się na to, czego jesteśmy świadkami. To wszystko jest prowadzeniem Boga - to Pan Bóg przyprowadził tutaj tych ludzi, którzy wzajemnie odnoszą się do wszystkich z radością i miłością. Dzięki tym wyjściom w góry mamy szansę odkryć na nowo Drogę Łaski - tę własną drogę, którą kroczymy przez całe życie. Bo Droga Łaski to nie jest tylko droga na góry, ale na całe nasze życie. Sakramenty, które przypominamy podczas spotkań, przypominają nam, że mamy nimi żyć na co dzień, że to życie ma być jeszcze szerszym otwieraniem serc na Pana Boga i na drugiego człowieka.

bielsko.gosc.pl

Udostępnij:

Nasze audycje

Żywieckie portrety

Listy Nikodema

listy_nikodema

Rozważanie niedzielnej Ewangelii prowadzi Adam Rakszawski - niedziela, godz. 10:15.
Teksty rozważań można znaleźć na blogu LISTY NIKODEMA.

Pod naszym patronatem

Katechezy w Bazylice

Rozmowy poświęcone

Copyright © 1998-2019 Anioł Beskidów - Beskidzkie Radio Katolickie 90,2 MHz. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Na górę strony